czwartek, 25 sierpnia 2016

Jak urządziłyśmy sypialnię w Śmietankowym Domu.

po kąciku biurowym, który był bohaterem poprzedniego posta, pora pokazać całość sypialni w Śmietankowym Domu. 

nie będę się rozpisywać, bo to będzie wszystko wyczerpująco opisane u Sabiny, ale kilka zdjęć możecie już teraz zobaczyć u mnie :)


po kolei:


 - piękną, pikowaną kapę w kolorach kremu i beżu znajdziecie w Westwing.pl:


-  materiałowe, cudowne domeczki są z Artystyczna Pracownia Upominków Kokardka:





- drewniane domki śmietankowe, oczywiście:


- stoliki nocne zrobiłyśmy z glinianych garów na kiszone ogórki i plastrów drewna:




- gazetnik oczywiście przemalowany i postarzony, na nim stoi ogromny ptaszor od Marta Susek





to tyle :)
dzisiaj skończyłyśmy pokój małej Śmietankowej, więc niebawem relacja.




poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Kącik Biurowy w Śmietankowej Sypialni.

kto nie widział zajawek na fb - TUTAJ -, ten pewnie nie wie, że od wczoraj jestem w nowym, świeżo wybudowanym Śmietankowym Domu

po co tutaj przyjechałam? do pomocy, do urządzenia domu, do aranżacji, przeróbek i odnawiania mebli. założyłyśmy sobie wyzwanie, pt. "Jak urządzić nowo wybudowany dom po w 7 dni". mamy to szczęście, że wspierają nas w tym wyzwaniu znajome blogerki, rękodzielniczki, a także kilka fajowych firm.

całość zakończy się w najbliższą sobotę Imieninowym (tak, tak, mam po drodze imieniny) Blogers Meeting, przyjadą tutaj jeszcze cztery blogerki, a także sama naczelna Mojego Mieszkania - Dorota Jaworska! będzie się działo :)

ale do rzeczy. dzisiaj odwaliłyśmy naprawdę kawał dobrej roboty, urządzając w śmietankowej sypialni kącik biurowy. będę Wam pokazywać po kilka zdjęć, całościowe relacje zobaczycie na blogu Sabiny, nie chcę powtarzać, albo zanudzać szczegółami. 
poza tym, szczerze - Ona lepiej ode mnie pisze ;)


- wyczyściłam, zaolejowałam i pomalowałam białą kredówką krzesło od - Kurka Starocie -, tak wyglądało na początku:


 - za biurko robi stary stolik, też od Kurki, którego potraktowałam szlifierką i również zaolejowałam. gałkę ceramiczną zegarową mamy od - REGAŁKA -

jestem tym stolikiem, jak i krzesłem po prostu zachwycona <3



- lampka zrobiona z abażura i drewnianego świecznika. szufladkę dzisiaj zrobiła Sabina.


- na biurku postawiłam taką dziwną kratkę drewnianą, którą kiedyś Sabina przytargała ze śmietnika. na niej lniany domek i serce od - Domek z Lnu -


- waliza za stołem i taboret, któremu pomalowałam nogi szarą farbą kredową i zaolejowałam blacik pochodzą od - Projekt Vintage -


osobiście natychmiast zabrałabym cały ten kącik do swojego domu ;)

ps. teraz idę urabiać Śmietankowego Męża, żeby założył kinkiety i lampę w sypialni i będzie można to pomieszczenie kończyć.

pozdrawiam :*


piątek, 19 sierpnia 2016

Zakup miesiąca - loftowa lampa za piątaka ;)

może ja i w miłości szczęścia nie mam, ale jeśli chodzi o znajdowanie niesamowitych skarbów starociowych - tu farta mam na kilogramy ;)


Śmietankowy Dom zażyczyła sobie najbardziej zniszczonej, starej książki jaka istnieje i nut. do zdjęć jej potrzebne, jak twierdzi. no, a że jadę do niej w niedzielę, to się przeszłam do sklepu ze starociami i kupiłam takowe.

już wychodziłam stamtąd, już jedną nogą na zewnątrz byłam... patrzę... a tam lampa. cuuudooowna!!!! loftowa, stara, zardzewiała, okropnie brzydka i piękna jednocześnie! pytam więc grzecznie, starając się ukryć swój entuzjazm i szczęście w oczętach - ILE? i czy jest jakaś szansa, by ona działała? gość mi mówi - 5zł i szans na działanie nie ma raczej.

pięć złotych? pff, nawet jak ma stać jako durnostojka, to biorę!

tutaj na zdjęciu macie ją już po umyciu, zapewniam, była prze-brudna :D


chciałam zachować tę rdzę, ten ząb czasu, zniszczenia itp. więc tylko lekko, z wierzchu popsikałam ją matową srebrną farbą w spray'u.



wkręciłam żarówkę... i z wielką obawą, czy mi korki nie pójdą, żarówka nie pęknie, pożaru nie wzniecę albo jeszcze coś gorszego... włączyłam do prądu. niespodzianka! ha! lampa działa!
za pięć złotych przypominam :D


absolutny mój zakup miesiąca, co najmniej :D

wtorek, 16 sierpnia 2016

Skrzyniowe Znalezisko :)

wszyscy wiedzą, jak lubię szperać nie tylko na targach staroci, ale i na złomowiskach. wiem, że nie wszędzie jest to możliwe, często w takich miejscach nie można za żadne pieniądze nic kupić - bo nie prowadzą sprzedaży detalicznej i koniec. na szczęście u mnie jest to możliwe. 


wiele razy już znajdowałam fajne rzeczy na złomowisku. po mniejszej lub większej ingerencji, poprawkach, przeróbkach itp miałam naprawdę skarby w domu.

wczoraj też tam zajrzałam. i w kącie znalazłam boską drewnianą skrzynkę z rosyjskimi napisami. po wyszorowaniu jej myjką ciśnieniową, lekkim przetarciu papierem ściernym mam prawdziwe vintage znalezisko :)


jak coś do domu przynoszę, od razu pozbywam się czegoś innego. żeby nie zapełnić już kuchni maksymalnie, o ile to jeszcze możliwe...


dzieci z obozu przywiozły mi drewnianą pamiątkę ;)  



a z kuchni zniknęła etażerka, duża skrzynia, i kilka pomniejszych przedmiotów.
 można je kupić w sklepie: TUTAJ 

miłego dnia :*




poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Tak to było w DDTVN - fotorelacja:)



dzisiaj, jeszcze na gorąco chcę uporządkować wczorajszy dzień, czyli moje wystąpienie w dzień dobry tvn. 

to ogólnie było dość dziwne, bo jak wspominałam na fb, zawsze się śmiałam, ze ja dążę do ddtvn, gdyż mam parcie na szkło. taki żarcik, który ups, się spełnił ;)

kiedy dostałam zaproszenie do programu, byłam pełna niedowierzania. ja?! w tvn?! to było szalenie ekscytujące, a w noc poprzedzającą prawie z emocji nie spałam.

wejście miałam mieć razem z inną, lokalną blogerką. miałyśmy być pierwsze, więc trzeba było przyjechać już o siódmej rano (niepotrzebnie), przywieźć jak najwięcej swoich wyrobów (niepotrzebnie), przygotować się do odpowiedzi na pytania (niepotrzebnie). 

wszystko super wyglądało, ogromne lampy, kilka kamer na wysięgnikach, nad nami ciągle latający dron, mnóstwo ludzi, małych namiocików, mikrofonów, słuchawek, kabli. plan podobał mi się bardzo, to było mega inspirujące przyglądać się temu, czego w tv się przecież nie widzi. powstawanie takiego programu to ogromny nakład pracy, ale jak zauważyłam, to naprawdę zgrana grupa.

ludzie - świetni, wszyscy na luzie, ciągle żartowali, śmiali się, robili sobie małe żarciki. komunikatywni, uśmiechnięci. Marcin Meller okazał się swoim chłopakiem, przywitał się, przedstawił, pożartował, a następnie rozebrał się do majtasów i przebrał się przy nas bez żadnego skrępowania. Anna Kalczyńska, uuu, to już trochę inna bajka, całkowite przeciwieństwo Marcina, tyle powiem ;)



z samego spotkania niestety zadowolona nie jestem... w tygodniu poprzedzającym dostałam osiem pytań, na które miałam wyczerpująco odpowiedzieć. tak miała być poprowadzona rozmowa. hmm, pytanie z listy padło... jedno. trochę się czułam jakby prowadzący niezbyt się przygotowali, 
a przecież chociażby czytając scenariusz wyszłoby to lepiej:

 
nie miałam zbytnio okazji przedstawić swojej osoby, może gdybym trochę wpadła im w słowo, wycisnęłabym z siebie więcej. ale adrenalina sprawiła, że o tym wszystkim pomyślałam...
po fakcie ;)




zabawne jest to, że rozmowa nie dała odpowiedzi na pytanie tematyczne tego spotkania :D "inspiruje je to, co dookoła", hmm, nie za bardzo w tym kierunku się potoczyło ;)













podsumowując wszystko dzisiaj, jak już mi trochę emocje opadły - mam mieszane odczucia. z jednej strony to ta ekscytacja, radość i jakaś tam z siebie duma, że w tę stronę Sandrynka - hand made poszła, że jakoś się wybiła, zaistniała. z drugiej niedosyt i lekki niesmak, bo całkiem inaczej to miało wyglądać. przeważa jednak to pierwsze, więc... nie czepiam się, pierwsze koty za płoty!


najbardziej zadowolona jestem z dokumentacji foto, którą zrobił mi mój przyjaciel. to dla mnie super pamiątka. o wiele lepiej wyszłam na zdjęciach niż w kamerze. obejrzałam ten materiał jeden raz 
i zdecydowanie mi wystarczy :/ chociaż nie mam kompletnie czegoś takiego, jak trema, nie mam nerwów, nie mam spięcia, wręcz bardzo lubię wszelakie publiczne wystąpienia (to ten mój ekshibicjonizm hehe), to zdecydowanie nie lubię siebie oglądać na ekranie. oj, zdecydowanie nie.

jeśliby ktoś chciał to zobaczyć, kliknijcie w link - TUTAJ -