wtorek, 29 listopada 2016

Scandinavian-Mood-Jysk



Kiedy Jysk zaprosił mnie do współpracy w zaaranżowaniu kilku produktów z nowych kolekcji, oczywiście z entuzjazmem się zgodziłam :) już daaawno pisałam tutaj o tym, jak bardzo lubię ten sklep. a przecież nie jestem maniaczką stylu skandynawskiego! po prostu uważam, że ich produkty można naprawdę dopasować do każdego wnętrza, tak są uniwersalne...

oprócz mnie to samo zadanie otrzymały dwie inne znane blogerki - Karolina z houseloves i Ola z blog.stabrawa.pl. wszystkie trzy umówiłyśmy się na ten sam dzień, więc i ja mam dzisiaj niespodziankę i moja ciekawość jest ogromna :) zaglądnijcie i tam, dla porównania.

interesujące jest to, że nie wiedziałyśmy o jakie przedmioty będzie chodziło, jakie dostaniemy do tego zadania. po otwarciu paczki okazało się, że to seria w kolorach black&white:

- komplet pościeli - boskie groszki, lamówki, wielki napis, cuuudna! - TUTAJ

- wielka poducha w trochę marokańskie w stylu wzory - TUTAJ

- lampion - szklane pudełko - TUTAJ
- miseczka porcelanowa - TUTAJ

- dwustronny napis Home-Love z drewnianych domków - TUTAJ

piękne rzeczy, bardzo mnie ucieszyły :) tak bardzo, że trzasnęłam dwie stylizacje :D


1. NA OPAK.

w tych ujęciach chciałam pokazać wszystkie przedmioty razem, niczym na wystawie sklepowej. uznałam, ze tło mojej ceglanej ściany, stary drewniany blat i skrzynka, stworzą fajny klimat dla tej czerni i bieli. nie pomyliłam się, zobaczcie sami:




Matylda w tej sesji mi straszliwie "pomagała", bez przerwy rzucając się na domki ;)




2. KLASYCZNIE.

ujęcia typowo sypialniane. ale żeby nie było monotonnie, postanowiłam ożywić całość kroplą pomarańczu, w postaci książki i mandarynek. jak widzicie, do lampionu włożyłam tealight'y - to świetna sprawa, dwa przeznaczenia jednego przedmiotu.





miseczka jest przeurocza :)




fajna sprawa, że kołdra jest dwustronna, w zależności od nastroju można pokazać szalone groszki, albo stonowany napis :)


i jak Wam się podobają moje aranżacje? która lepsza? no i na który przedmiot stawiacie przede wszystkim?

czwartek, 24 listopada 2016

Wielka Wyprzedaż w Sklepie ;)

WITAJCIE :)
tak sobie pomyślałam, że zaniedbuję blog pod względem informacyjnym, zdecydowanie...



a przecież cały czas tworzę rzeczy do mojego sklepu, powstaje mnóstwo skrzyneczek, mnóstwo odnowionych staroci, trochę szyję, dużo maluję i przerabiam. 

dzisiaj rozpoczyna się u mnie wielkie wietrzenie magazynu - przeceny nawet do 70%, więc jakbyście mieli ochotę, zapraszam do buszowania :)










piątek, 18 listopada 2016

Nowy kawowy gadżet DIY :)

uwielbiam tematy związane z kawą - kocham oglądać zdjęcia z kawą, na pintereście mam specjalną tablicę w tym temacie, ciągle dodaję, sama robię takie ujęcia i aranżacje. wszelakie gadżety związane z kawą mnie bardzo kręcą. kocham zapach kawy. ten klimat związany z dobrymi kawiarniami, te ekspresy wszelakie, ziarna kawy, wszystko <3

najlepsze jest zaś to, że ani nie jestem od kawy uzależniona, ani nie pijam wielkich ilości, a do tego ostatnio wręcz muszę meeega ograniczać spożycie :/


od dawna myślałam o tym, by zrobić sobie taki dripperowy trzymacz/kawiarkę DIY, których w sieci jest mnóstwo.

chciałam, by był koniecznie z drewna, chociaż te z miedzianych rurek też mi się podobają. ale skoro już ostatnimi czasami mocno w drewnie siedzę, to nie mogło być inaczej.

nie posiadam porcelanowego, ani plastikowego drippera. jakoś nigdy sęe nie złożyło, bym go sobie zakupiła. u mnie w marketach nigdzie tego nie ma, a na zakup przez internet trzeba poczekać, a wiadomo... ja niecierpliwa, musiałam mieć już ;)

no to wymyśliłam coś całkiem innego...

kupiłam jedną deskę szerszą i jedną wąską. do tego filtr do ekspresu kawowego, za 4,99zł.


wystarczył pomysł, kilka wkrętów i klej do drewna. zbudowałam drewnianą platformę, zamontowałam filtr. potem całość postarzyłam swoim autorskim sposobem. 




na urodziny od przyjaciela dostałam czadową rzecz - wypalarkę do drewna, więc wypaliłam sobie małe "s" na podstawie :)


gotowe! można serwować kawę!






jestem bardzo zadowolona! sprawuje się idealnie. 
zapraszam na kawkę ;)



wtorek, 15 listopada 2016

Wieczorny.


jesienne wieczory są baaardzooo długie... ma to swój duży urok, nie zaprzeczam. gorąca herbata (a może od razu wino?) domowe ciasto czekoladowe, migoczące świece, ciepły grzejnik. małe przyjemności, jestem ich ogromną zwolenniczką i zawsze szukam wokół mnie takich drobiazgów, które umilają codzienność...

potrzebuję też koloru. mam dość rozmytych bieli, szarości i wszechobecnej czerni. chcę czegoś wariackiego, może turkus? może róż? a może pomarańcz?

dorwałam więc pędzel i przerobiłam swoją szafkę spiżarkę :) 


farba kredowa Amazona  ( kupicie w Ago - home ) w kolorze mandarin, patyna, farba kredowa Amazona w kolorze skin, złote płatki, wosk bezbarwny. wyszło to, co uwielbiam - kompletny odpał, mieszanina stylów i pozornie nic-do-siebie-nie-pasuje ;)






i tak wszystko okaże się w dziennym świetle hehe ;) ;) ;) 


 jeszcze jeden nowy przedmiot w mojej kuchni chciałabym Wam pokazać.
mam świra na punkcie desek do krojenia! nigdy ich za wiele, mogę nawet nie używać, byleby cieszyły moje oko.
decha ombre z - MAJUKO DESIGN - jest cuuudowna, to mój idealny prezent na urodziny, które miałam dwa dni temu ;)







to ja się żegnam, uciekam z powrotem do herbatki, a Wam życzę dobrego wieczoru...

ps. niezmiennie zapraszam do mojego sklepu, tam mnóstwo nowości, staroci, i powoli zaczyna tez być świątecznie: _TUTAJ _


czwartek, 10 listopada 2016

Filcowy organizer na łóżeczko.



pewna przyszła Mama zapragnęła mieć filcowy organizer na łóżeczko. miał byc szary, z odrobiną karmelowej skórki. miał mieć jedną dużą kieszeń i dwie mniejsze. praktyczny drobiazg na drobiazgi potrzebne pod ręką ;)

no to wymyśliłam taki. obie jesteśmy zadowolone :D organizer idealnie wpasował się w ten piękny pokoik, prawda?

a tak w ogóle, to przecież wcale nie musi mieć dziecięcego przeznaczenia! organizer biurowy? proszę bardzo!




miłego dłuuuugiego weekendu, Kochani :*
 ja zamierzam poświętować swoje kolejne urodziny, a co!


wtorek, 8 listopada 2016

Jak Sandrynka w murarza się zabawiła i zrobiła parapet ;)



kto pamięta, ten wie, że dostałam jakiś czas temu metr kwadratowy podłogowej starej cegły od firmy PaulBunyan. bardzo ich pragnęłam, więc to była spora radość...

kilka z tych płytek wykorzystałam na blacie roboczym, a ostatnio z kolejnych kilku zrobiłam parapet. 

pomyślałam sobie, że w mojej rustykalno-loftowej kuchni idealnie to będzie wyglądać. 
i nie pomyliłam się :)

pracy było sporo, gruzu mnóstwo, ale udało się!

pokażę Wam etapy prac, po kolei, w jaki sposób powstał ceglany parapet.

na początku było tak:


płytki 10/10 kuchenne, pomalowane na czarno.

trochę siły i pożegnałam się z płytkami:





nie chciałam cegieł docinać, jak znam swoją niecierpliwość, to pewnie zrobiłabym to krzywo :P 
więc wolałam wyżłobić w ścianie wpusty na taki rozmiar, by całe cegiełki weszły. poza tym z góry wiedziałam, że cegły się muszą ze sobą stykać - nie cierpię, nie znoszę fug ;)



potem wystarczyło je tylko przykleić. ja zrobiłam to na klej do płytek. 5kg kleju na taki parapet mi zeszło.


na samym końcu przesmarowałam cegły specjalnym mleczkiem, co je zaimpregnowało, wygładziło i wydobyło głębię ceglanej barwy.


najlepszy jest efekt, kiedy przez okno wpada słońce... niestety rzadki to teraz widok :/ 
ale cegły tak genialnie je odbijają, robi się cudownie optymistycznie...


jeszcze mi kilka cegiełek pozostało, hmm... ;)