u mojej Mamy - part 1.

by - 03:23:00

w ramach małej przerwy szyciowej, chociaż kolejna torba czeka na przedstawienie ( niestety zostawiłam w pracy aparat i jestem bez możliwości zdjęciowych), pokażę Wam kawałeczek mieszkania mojej Mamy.

przeprowadzka na nowe mieszkanie zbiegła się równocześnie ze śmiercią mojego Taty:(  
wszystko miało być inaczej, Tata był w szpitalu, w czasie jego nieobecności mieliśmy przeprowadzić ich na nowe mieszkanie, on miał już ze szpitala prosto do nowego domu przyjechać. 
niestety życie napisało kompletnie inny scenariusz...
Tata odszedł w czwartek rano, a na piątek był zamówiony samochód przeprowadzkowy. wyobrażacie to sobie?! to była masakra, październik zeszłego roku dał mi tak w kość, że tego się nie da opisać. musiałam ogarnąć temat przeprowadzki już samej Mamy, co nie było proste równocześnie załatwiając te milion formalności pogrzebowych i radząc sobie z emocjami... 
nie było czasu na remonty, mało tego, nie było na to kasy po prostu. mieszkanie tylko odmalowaliśmy - z jaskrawych kolorów pomarańczy, żółci i zieleni przeszliśmy na biały. wstawiło się meble ze starego mieszkania, a cała reszta to tak naprawdę mój i Mamy hand made. 

minęło kilka miesięcy, Mama się zaadaptowała na nowym, aranżacje i dekoracje zaczęły jej sprawiać przyjemność, co mnie bardzo cieszy... i powoli, powoli następują zmiany.

zobaczcie fragmenty jej mieszkanka.

moja Mama jest zbieraczką. uwielbia starociowe pierdoły i pierdółki :) 

tutaj jej kolekcja butelek i młynków na kuchennym kredensie.


post ten piszę jednak głównie w ramach podziękowań. kiedy jakiś czas temu wspomniałam na blogu, że potrzebuję kawałek tiulu na moją kuchenną gałąź-karnisz, odezwała się do mnie Ela z bloga - w kąciku przy maszynie - że chętnie wyśle mi jakieś resztki firankowe, bo ma dużo skrawków. chętnie się na to zgodziłam:) ale nigdy bym nie pomyślała, że dostanę taką wielgachną pakę! ileż tego było!!! tiul, szyfon, koronki, skrawki firanek! nawiasem mówiąc - z Elą w ogóle się nie znałyśmy, co tym bardziej jest mega miłe :)
zostawiłam sobie kawałek tiulu na gałąź, drugi na inne przeznaczenie i koronki. resztę zawiozłam Mamie. 
i wyobraźcie sobie, że ona poszalała! uszyła sobie taką śliczną firaneczkę do kuchni - z pasów resztki firanki:


jak widzicie pełno różności na parapecie - gęś, którą też uszyła sobie sama, stara maszynka do mięsa, samowar, gliniane garnuszki, trochę kamionki...

zanim kupiłam sobie własną etażerkę - strasznie jej zazdrościłam tej:


miedziana lampa kuchenna to jej zdobycz na starociach - rewelacyjna:

Mamie świetnie trzymają się kwiaty doniczkowe. każdego na wpół umarłego kwiatuszka jej zawożę i u niej odżywają :)




w pokoju też wiszą firanki od Eli - kawałki tiulu:


nie wpadłabym na pomysł zasuszenia żonkili, a efekt jest fajowy:


stare radio, stary telefon, stare żelazko, stary gliniany dzban i trochę leśnego bluszczu:





wiele jest do zrobienia. nie takie płytki w kuchni, nie takie szafki, nie taki sprzęt. ale myślę, że z czasem będzie tylko lepiej - oby tylko Mama miała chęci :)

kiedyś jeszcze pokażę wam drugą część pokoju Mamy. też jest ciekawa.

miłego weekendu :*

You May Also Like

35 komentarze

  1. Ogormnie mi przykro, serce aż się kroi słysząć takie historie. Dzielna z Ciebie Kobieta!!!
    A mieszkanie bardzo przyjemne, cudowny klimat w nim panuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze bym się czuła u Twojej Mamy, którą, mimo tego, że nie znam, pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wiem, skąd u Ciebie tyle inspiracji. Tak zaaranżowane starocie nie przytłaczają. Pomysł z radiem i pieńkiem jest rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo klimatyczne wnętrze :) te starocie mnie urzekają. Jestem pod wrażeniem firanki uszytej z resztek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne,klimatyczne mieszkanko!! bardzo sie ciesze, ze Twoja mama sie zadomowila I ciesza ja drobne przyjemnisci dnia codziennego, takie jak urzadzanie:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny klimat. Najbardziej podoba mi się aranżacja kuchennego parapetu. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. mieszkanko ma swój urok, pomysłowo urządzone:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedaleko padło jabłko, dużo Was łączy

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogromnie mi przykro z powodu Twojego Taty....

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana moja :) Po smierci mamy, tez już minęło trzy lata , musiałam wziąc sie w garść i dom wykończyć, ostatkiem sił , od niechcenia ...Więc niektóre moje pomysły w domu chociażby np. glazura w kuchni to koszmar tamtych dni, nie zależało mi kompletnie jaka będzie i wyszło jak wyszło. Do dzisiaj nie znosze jej widoku...Takie życie , ciągle nas zaskakuje, niepodzianki podsuwa i uczy , ciągle uczy czegoś nowego... Firaneczka super uszyta, zawsze coś mozna wymodzić , no i etażerka cudna , chyba sobie taką sprawię jak juz będe miała nowe mebelki w kuchni nowe , bo teraz to jej chba nigdzie nie upchnę. Pozdrawiam kochan cieplutko i do miłego u mnie , buziolki pa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemne mieszkanko i klimatycznie urządzone! Trzymajcie się obie i Ty i mama :)
    Ściskam :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie! Jesteście mocne ! Podziwiam !
    A ja też udowadniam, ze są ludzie bezinteresowni.... nasze wymianki tez bezintreresowne były.pa

    OdpowiedzUsuń
  13. Już widzę po kim masz zamiłowanie do dekoracji, dodatków i detali :) Mieszkanie Twojej mamy bardzo klimatyczne z zamiłowaniem do retro i przedmiotów z duszą. To miło słyszeć, że Twoja mama powoli się zadomowiła w nowym mieszkaniu i że tak jak Ty poświęca się pasją. Trzymaj się ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne klimatyczne mieszkanie, te wszystkie stare przedmioty wprowadzają mnóstwo uroku i ciepła.
    Pozdrawiam Was obie serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  15. No to już wiem po kim masz tę kreatywność :P Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy21/2/15

    Ojjjj, cudownie po prostu, baaaardzo klimatycznie. Trzymajcie się cieplutko z mamą:*

    OdpowiedzUsuń
  17. I wszystko jasne! Jaka mać, taka nać :D ucaluj mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. I można ? , można ! ;) Ja lubię takie klimaty , pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak sobie myślę, że może to dobrze, że po śmierci Taty Mama się od razu przeprowadziła. Może dużo ciężej byłoby jej zostać w starym mieszkaniu pełnym wspomnień i pamiątek?

    OdpowiedzUsuń
  20. Okropnie się to zbiegło w czasie. Mieszkanie jest urocze, te wszystkie starocie nadają mu niesamowity nastrój. Stare radio jako stoliczek to strzał w dziesiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko bardzo mi się podoba. Kącik z radiem, gąska i firanki z resztek super:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super musisz mieć mamę! Kaczka skradla moje serce :)

    Pozdrawiam
    Robiewdomu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo klimatyczne mieszkanko.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwsze co mi wpadło w oko to... etażerka ;-)
    Już teraz wiadomo skąd te Twoje wszystkie inspiracje :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sandruś, ja już z Twoją mamą to jak psiapsiółki - haha takie same mamy spojrzenie na świat i na mieszkanko... oj spotkanie konieczne... Cieszę się okropniaście, że na coś się przydały te moje tkaninkowe resztki. Mama stworzyła z nich niezłe cedeńka

    OdpowiedzUsuń
  26. Dwie silne Kobietki i do tego jakie kreatywne:))) Ślicznie mama się urządziła , w oko wpadła mi gąska na kuchennym parapecie ,też na taką choruję :) znalazłam już wykrój teraz tylko odrobina chęci:)))
    Pozdrowienia dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja już wiem wszystko! To po mamie masz takie zdolności aranżacyjne!
    Jestem zachwycona niesztampowością tego mieszkania, pięknymi przedmiotami, brakiem zadęcia i nadęcia.
    Mamo Sandry, Twoje mieszkanie świadczy o tym, że super babka z Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Sandruś dzielnie sobie radzicie. Najważniejsze, to znaleźć choćby drobny cel na kolejne jutro. Ech ... rozumiemy obie...
    Zdolna ta Twoja mama, pozazdrościć tylko można:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niefortunny zbieg okoliczności, to nawet mało powiedziane ...współczuje , mój tato odszedł ponad dwa lata temu i w dalszym ciągu odczuwam pustkę po nim ...
    Na kolekcję butelek patrzę z sentymentem - w liceum sama zbierałam podobne, koniecznie zielone.

    OdpowiedzUsuń
  30. Współczuję bardzo, to ogromna strata. Mamę masz bardzo zdolną. Te firanki i aranżacje, które tworzy są cudowne. Mieszkanie bardzo przytulne, podobnie jak Twoje, widać niedaleko pada jabłko od jabłoni. A Ela, to taki nasz dobry duszek blogosfery :) Pozdrawiam serdecznie i przesyłam uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajnie napisane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo interesujące. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Naprawdę świetnie napisane. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)