Niezamierzony scandi look w moim pokoju ;)

by - 04:20:00

mój siedmioletni syn, po zakończeniu przeze mnie roboty, stwierdził - mamoooo, ty jesteś takaaaa męska....
jejuuuu.... nie wiem, czy mam się ucieszyć czy sfochować :D


no... ale ok, narżnęłam się wczoraj na maxa. nie urżnęłam, proszę państwa, nie myślcie sobie ;)

pamiętacie, jak pisałam o podarowanych mi dechach podłogowych, z których potem zrobiłam sobie półki na książki? zostało mi ich jeszcze trochę i tak myślałam, co by tu z nich...


dechy, wyrzynarka, wkręty do drewna - nic więcej nie było trzeba, by zmienić całkowicie oblicze tej ściany - za którą kryje się garderoba, wspomnę tak na marginesie. 

fajna praca, mniej ciężka niż te półki, oj, czuwałam nad swoim kręgosłupem. więc tak sobie rżnęłam, a potem układałam deskę do deski, jak klocki lego;)

 celowo nie trzymałam się jakiejś symetrii, układałam deski niby przypadkowo- tu krótsze, tam dłuższe, wkręty też w różnych miejscach - chciałam jak najbardziej naturalnie, w niedbałym, luźnym stylu.


i tak oto powstał kącik skandynawski w moim pokoju. w zasadzie nie jestem wielką fanką tego stylu, tak to niechcący się stało...


drzwi do garderoby ładnie wykończyłam szeroką listewką. nad nimi zamontowałam dwa uchwyty do półek, kij od miotły i zasłonę z sh. 
ze mną nigdy nie ma wysokich koszów remontowych, wiadomo :D




w pokoju pachnie drewnem, ściana przypomina mi zeszłoroczne wakacje w nadmorskich domkach letniskowych, które aranżowałam (całe z drewna były). jest inaczej, jest świeżej, jest połączenie drewna z czernią, to, co lubię <3




ps. a desek mi jeszcze trochę zostało... hmm...

ps. 2. dla przypomnienia, tak było wcześniej:






You May Also Like

17 komentarze

  1. Niesamowita jesteś:)
    Świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci tej ściany z desek. Chciałam to zrobić teraz u siebie, ale niestety do porodu zostało 5 tygodni, i nie ma szans by mi to zrobili, nie wiem nawet czy zdążą mi wymalować pokój :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba, bardzo. Podziwiam, że zrobiona własnoręcznie, nie wiem, czy bym się na coś takiego porwała. Brawo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie rozwiązania! Wygląda super, tak z błyskiem, po prostu wygląda inaczej, raczej nietuzinkowo... i trochę zazdroszczę tej ściany, wyrzynarki i męskości :):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, no rewelacja, jak na mój gust! Super! To jest właśnie kwintesencja wyzwania "odpicuj mojego rupiecia". Jak to mówią: "twój śmieć może być czyimś skarbem", i tutaj mamy tego przykład dobitny. Dlaczego stara podłoga nie miałaby by być nową ścianą? Proszę bardzo! Stare dechy, otwarty umysł i ręce chętne do pracy, no i efekt jest rewelacyjny. Chyba muszę podreptać do piwnicy i poszukać jakichś rupieci do odpicowania. Nie zdziw się jak kiedyś będą stać pod Twoimi drzwiami, gdy wrócisz ze spaceru (czy dachu) jak tam sobie wolisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. No Ba! CudnaMetamorfoza!
    Moc poZdrowiEń

    OdpowiedzUsuń
  7. Kapitalna przemiany ściany!
    Jest zdecydowanie naturalnie, lekko i tak świeżo...też przekonałam się do stylu skandynawskiego bo im prościej i mniej znaczy lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. BOMBA!!!POSZARZ JE Z CZASEM.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to teraz jesteś "damską wersją Darka stolarza" :). Kobieto masz power!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniała ściana!!! Mogłabym mieć wszystkie takie w domu:-)
    Syn zdecydowanie cię pochwalił:-)
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha, też mam taką ścianę- w sypialni.Juz prawie 2 lata i ciągle nie mogę zdecydować jak te cechy pomaloeac😉więc sobie wiszą takie surowe, a jak za mocno zżółkną (sosna) rozrabiam farbę ż wodą i bielę😊

    OdpowiedzUsuń

będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)