Letni gadżet w mojej kuchni, czyli kolejne elektryczne zmagania Sandrynki ;)

by - 08:16:00

daawno się tak nie namęczyłam i dawno tyle niecenzuralnych słów nie poleciało, jak dzisiaj ;) a wszystko przez wielkie ustrojstwo, a przede wszystkim przez moje "ja sama i koniec". ale warto było! uwielbiam tę satysfakcję i dumę z samej siebie ;)


prl-owską lampę-koszmarek-wentylator dostałam jeszcze zimą. koleżanka mi to podarowała, że może ja sobie coś z tego skombinuję. popatrzyłam, pomyślałam i qrcze, przecież ja mieszkam na poddaszu i latem bywa naprawdę ciężko do wytrzymania. dlaczego sobie nie poprawić komfortu życia w chmurach???


lampa trochę poczekała i w końcu nadszedł na nią czas ;)


oczywiście nie obyło się od śmiesznostek :D

* sklep elektryczny:
- poproszę cztery małe żarówki, jakieś słabe, ale z tym standardowym gwintem. taśmę izolacyjną czarną, kostkę i probówkę, bo nie wiem, czy swojej nie zgubiłam. nie, ta kostka będzie za mała, pani da tę drugą.
- ale ta jest standardowa, powinna im wystarczyć (im? aaa, moim pracownikom znaczy)
- nie, wolę tę dużą zdecydowanie. i poproszę te plastikowe ściągacze uchwyty na kable.
- trytytki?
- nie, nie trytytki, takie coś, plastikowe, się wkłada kabel i zaciąga. a to się wkręca na sufit, no ja nie znam tego waszego slangu elektrycznego, noooo ;)

* telefon:
- słuchaj, jak mi z lampy-wentylatora wychodzą trzy kabelki, a z instalacji dwa to co ja mam z tym zrobić?
- no do fazowego musisz podłączyć światło i wiatrak, czyli dwa kabelki, a do zera zero.
- a ten fazowy to ma jaki kolor? brązowy czy niebieski?
- niebieski. ale to musisz wypróbować, który do czego jest w lampie. kurcze, ale jak ty wywalisz instalację, hmm, weź to zostaw, ja jutro do ciebie przyjdę i ci to zrobię.
- no weź, nie rób mi tego, przecież ja uwielbiam te elektryczne roboty. ja to zrobię sama.
- ty jesteś kopnięta, jak to dobrze że masz różnicówkę, bo byś spaliła kiedyś całą instalację w pizdu.

:D :D :D

no i proszę Państwa, po trzech próbach, zmianach kabelków, dopasowywania kolorów i kilkukrotnego włączania i wyłączania korków zadziałało na lux :D


i myślicie, ze to był koniec??? nie, to była wbrew pozorom najłatwiejsza część roboty.
bo weź tu teraz w pojedynkę zawieś to cholerstwo, mega ciężkie, nie posiadając oryginalnych mocowań? zawieś to człowieku tak, by Ci potem razem z wiatrem nie pierdyknęło na łeb!


półtora godziny. próbowania i myślenia jak. w końcu się udało! wisi! i w nawet działa! jejuuuu, pękam z dumy, no pękam. jestem wielka i tyle ;)




acha, zapomniałam wspomnieć, co zresztą widzicie, że zlikwidowałam kwietne klosze, imitację drewna i złoty kolor. jest czarno i miedziano. może być. nie jest to szczyt piękna, ale ten zefirek nad głową mi wsio wynagradza ;)


miłego, zasłużyłam na kawkę ;)



You May Also Like

15 komentarze

  1. Oj, zasłużyłaś szalona dziewczyno! Czaders z Ciebie, wiatrak bomba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Kochana! Elektryka!? Ja do kabli nie podchodzę, ale widzę, że dla Ciebie nie ma tematów tabu!

    OdpowiedzUsuń
  3. I, to mi się podoba najbardziej, baby "górą"!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega klimatyczna kuchnia tak w ogole! pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś niesamowita! Podglądam Cię często i zachwycam się :)
    Od razu jakoś tak więcej mam wiary w nasze kobiece moce i myślę sobie, że i ja dam radę z tym czy owym - dzięki serdeczne za to jaka jesteś i jak pokazujesz swą siłę. Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bałabym się dotykać elektryki. Efekt końcowy jak zwykle super. A ten żyrandol-wiatrak to początki lat 90-tych ubiegłego wieku. na półkach pojawił się "luksusowy" towar ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko ja też lubię takie wyzwania, ale tutaj na100% nie dałabym rady, wielki szacun :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj jestes wielka.Nie jeden facet by tego nie ogarnął, zresztą znam paru takich;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z prądem nie igram...no boję się po prostu ;)
    Uśmiałam się czytając Twój post, zwłaszcza że ja doskonale znam te dialogi w sklepach specjalistycznych i na samo wspomnienie gęba mi się w grymasie wykrzywia ;D)))
    Teraz gdy masz prywatny zefirek, to mogą nadciągać upały.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekaw jestem, jak wiatraczysko sprawdza się w te nieziemskie upały. Mnie takie ustrojstwa kojarzą się raczej z klimatami orientalno - kolonialnymi, ale - jak widać w Sandrynkowej kuchni komponuje się świetnie. Elektrykowi podziękuj od serca za wyłącznik różnicowoprądowy, bo to Cię chroni przez poważniejszymi skutkami wpadek. Ja, natomiast, wspominam z rozrzewnieniem czasy, kiedy mówiłaś: "prądu? NIE!to ja się, za cholerę nie dotykam ...nie!". No, to szwagier mówi:"... a daj spokój, masz rożnicowkę, nic poważnego się nie może wydarzyć", cioteczny. A Sandrynka nic tylko "a da mi spokój, ja nawetnnie wim jak to wyglada, ja się kabelków nie tykam!"... I nawet oprawki od żarówki nie chciałaś założyć, pamiętasz? Taka malutka wtedy byłaś, jak Ci mówiłem, taka dosłownie (tu następuje gest kciuka przybliżającego się do palca wskazującego i szelmowskie przymrużenie oka, zaglądającego przez powstałą szparkę...) Taka! A teraz? Proszę! Się wycwaniacza, ze elektryka, to - panie - prad nie tyka! Ale jedno muszę stwierdzić. Pięknieś sobie z tym poradziła, dumnh jestem! Tylko z tą rożnicowką, to nie nabieraj zbyt dużej pewności, że zawsze uchroni, bo wiesz to tylko urządzenie i czasem ... I jeszcze jedna rzecz. Ten bezpiecznik ma ograniczoną liczbę pewnych zadziałań. Kiedyś może się nie włączyć, po wybiciu, albo nie wyłączyć, no i wtedy potrzebny będzie nowy. W komplecie z elektrykiem, bo tego, to lepiej żebyś sama nie naprawiała. Nie to żebyś nie dała rady, co to to nie! Ale do tego to już potrzebna pewna wprawą. Tymczasem niech Ci sie pieknie kręci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha :D zdemaskowałeś mnie ;)

      Usuń
  11. Jak ja nie znoszę autokorekty w Androidzie! Napisz, sprawdź, sprawdź, sprawdź, wszystko OK. Publikuj, czytasz a tam burak na buraku. Wniosek? Nie pisać komentarzy z telefonu! Zadzwonić, pogratulować "paszczą". Pójść "nożnie", zerknąć "ocznie", pocmokać "gębowo", że "no,no,no, jak piknie, ślicznie! I działa! Nononono...". I nic nie pisać, bo potem wstyd tylko. A tu człowiek za kulturalnego chce uchodzić, psia mać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam lubię jak piszesz. chociaż nożnie też byś mógł się przejść. i ocenić paszczęką ;) :P

      Usuń
  12. Normalnie Słodowy w spódnicy :-)

    OdpowiedzUsuń

będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)